piątek, 4 listopada 2011

Listopad...

Dawno mnie tu nie było.
Nie zapomniałam jednak o tym miejscu i cały czas myślę o tym kiedy znowu będę robić tak dużo zdjęć jak w zeszłym roku.
Zdaje się, że wraz listopadem nadszedł czas nowych zdjęć. Moja chęć i potrzeba utrwalania otaczającego mnie świata najwyraźniej stała się tak silna, że nawet proste zdjęcia mieszkania, czy tego co za oknem, są dla mnie ważne i dają mi radość.
Wczoraj nieśmiało, a dzisiaj na całego pojawiło się słońce, co też jest dla mnie sygnałem, żeby wziąć się w garść.
Czuję się trochę tak jakbym na nowo miała zacząć robić zdjęcia, jakbym wcześniej tego nie robiła. Miałam wrażenie, że nie pamiętam jak się używa aparat, lecz gdy wzięłam go ostatnio do rąk, to wszystko działo się samo.

M.